Szczyt ma 556 m n.p.m. – niewiele, ale może zmęczyć, zwłaszcza że startujemy z poziomu morza. Wejście na szlak jest kontrolowane i musimy zapisać się w książce wejść. Końcówka trasy prowadzi przez mocno skaliste i bardzo strome podejście. Stąd zapewne ta ostrożność zarządcy terenu wokół góry. Ale przy wejściu otrzymujemy informację, że akurat ta część trasy, z uwagi na ostatnie deszcze i wynikające stąd niebezpieczeństwo, jest zamknięta.


© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kilka kilometrów marszu przez tropikalny las. Po drodze mijamy skaliste polanki, służące jako punkty widokowe. Zobaczenie z wysokości całego półwyspu i wąskiego przesmyku u jego nasady robi wrażenie. Widok na poorane wzgórzami zachodnie wybrzeże wyspy jest bardzo malowniczy.
© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Muzyka: Linzy Bacbotte
Spory niesmak wzbudza w nas przekręt, jaki uprawiają tzw. „miejscowi przewodnicy”. Rzeczywiście górna część szlaku jest zamknięta. Jest płot, jest furtka zamykana na klucz. Ale jeśli wykupisz usługi przewodnika, to ryzyko wejścia na szczyt znika, mimo oficjalnie śliskich kamieni i błotnistego gruntu. Widzimy w oddali turystów pnących się na szczyt, niczym mrówki w szeregu, trasą udeptaną przez poprzedników. Nie dołączamy do nich. Nie lubimy takich zagrywek i nie uznajemy ich za dobry sposób wspierania miejscowej przedsiębiorczości.

© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Teren wokół góry wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. I choć jest piękny, to nie z uwagi na swoją urodą dostał się na listę. Obszar ten uznawany jest za świadectwo tzw. marronage czyli ucieczek niewolników. To na zboczach tej góry mieli oni znajdować schronienie. Z uwagi na pamięć i znaczenie tych wydarzeń trafił na listę.
