Le Morne Brabant

Szczyt ma 556 m n.p.m. – niewiele, ale może zmęczyć, zwłaszcza że startujemy z poziomu morza. Wejście na szlak jest kontrolowane i musimy zapisać się w książce wejść. Końcówka trasy prowadzi przez mocno skaliste i bardzo strome podejście. Stąd zapewne ta ostrożność zarządcy terenu wokół góry. Ale przy wejściu otrzymujemy informację, że akurat ta część trasy, z uwagi na ostatnie deszcze i wynikające stąd niebezpieczeństwo, jest zamknięta.

Kilka kilometrów marszu przez tropikalny las. Po drodze mijamy skaliste polanki, służące jako punkty widokowe. Zobaczenie z wysokości całego półwyspu i wąskiego przesmyku u jego nasady robi wrażenie. Widok na poorane wzgórzami zachodnie wybrzeże wyspy jest bardzo malowniczy.

Spory niesmak wzbudza w nas przekręt, jaki uprawiają tzw. „miejscowi przewodnicy”. Rzeczywiście górna część szlaku jest zamknięta. Jest płot, jest furtka zamykana na klucz. Ale jeśli wykupisz usługi przewodnika, to ryzyko wejścia na szczyt znika, mimo oficjalnie śliskich kamieni i błotnistego gruntu. Widzimy w oddali turystów pnących się na szczyt, niczym mrówki w szeregu, trasą udeptaną przez poprzedników. Nie dołączamy do nich. Nie lubimy takich zagrywek i nie uznajemy ich za dobry sposób wspierania miejscowej przedsiębiorczości.

Teren wokół góry wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. I choć jest piękny, to nie z uwagi na swoją urodą dostał się na listę. Obszar ten uznawany jest za świadectwo tzw. marronage czyli ucieczek niewolników. To na zboczach tej góry mieli oni znajdować schronienie. Z uwagi na pamięć i znaczenie tych wydarzeń trafił na listę.

  • Ścignie zbiegłych niewolników na Reunion

    Przerażająca jest lektura różnego rodzaju oficjalnych zapisków i formalnych dokumentów ukazujących w suchych słowach i beznamiętnych liczbach mechanizm tego ogromnego okrucieństwa. czytaj dalej

  • Pierwsza konstytucja Reunion

    Dokument zwięźle oddaje to, co było normą w czasach, gdy kolonizowano Reunion. Handel na szlakach zamorskich był kontrolowany i reglamentowany. Segregacja rasowa zaczyna znajdować swoje oparcie w prawie (tutaj w… czytaj dalej

  • Historia cukru (i nie tylko)

    Podróżując po wyspie wielokrotnie przejeżdżamy korytarzami drogi prowadzonymi wśród upraw trzciny cukrowej. Wydawało nam się, że ta gałąź gospodarki to symbol odległych kolonialnych czasów. Z lekkim zdziwieniem dowiadujemy się, że… czytaj dalej

  • Legenda wolnych Maronów

    Wokół prawdziwych ucieczek powstały legendy o wolnym „królestwie wnętrza wyspy”, zamieszkanym przez społeczności wolnych maronów, dowodzonych przez wielkich wodzów lub „królów”: Mafate’a, Cimendefa, Dimitile’a, Anchainga, królową Sarlave i innych. Legenda,… czytaj dalej

  • Wodospady Tamarin

    Z oddali nie sprawiały zbyt wielkiego wrażenia. Teren wokół też nie oczarowywał. Ale … czytaj dalej

  • Ilet de Oranges – La Nouvelle

    Trzeci dzień wędrówki w Cirque de Mafate wydaje się być kolejnym, zwykłym – jak na te warunki – dniem trekkingu. Może jest nieco dłuższy niż poprzednie, może przewyższenia w górę… czytaj dalej