Dobra plaża? Tam, gdzie w cieniu drzew świeci słońce, delikatnie szumią fale, a szerokimi łachami skrzypi biały, drobny piasek. Do tego spokojna i ciepła woda zapewnia komfort pływania. I tak właśnie jest chyba na większości plaż Mauritiusu.
Nasz apartament znajdował się tuż przy Tamarin Beach. Widok na znajdujące się niedaleko szczyty niewątpliwie dodawał jej uroku. Do tego możliwość dosyć dalekiego wyjścia w morze, co na wielu maurytyjskich plażach nie jest możliwe. A w pobliżu Flic-en-Flac (na filmie), nie bez powodu zaliczana do najpiękniejszych na wyspie. Krótki spacer z naszego apartamentu i mogliśmy „chłonąć” życie położonych tam licznych resortów i hoteli.
© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Trek na szczyt Le Morne Brabant był okazją do odwiedzenia pobliskiej Le Morne Beach. Momentami przypominała nam park położony tuż nad wodą. Wąski pas piaszczystego brzegu i ocienione, trawiaste polanki wśród drzew dochodzących prawie pod samą wodę. Przejeżdżając przez półwysep mijamy jedne z najlepszych, luksusowych resortów na wyspie.
Na północy wyspy odwiedziliśmy plaże wokół Grand Baie. Sprawiały na nas wrażenie bardziej turystycznych i mocniej zatłoczonych niż te południowe, idylliczne zakątki. Tylko na chwilę zatrzymała nas wietrzna Anse La Raie Beach. Otwarta na porywy nadciągające znad oceanu przyciąga do siebie wielu kitesurfer’ów.
Deszczowa pogoda pokrzyżowała nam plany zobaczenia znajdującej się na wschodzie wyspy plaży Bella Mare. Ponoć najpiękniejszej. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze przyjdzie nam to sprawdzić.
